Agnieszka Kocińska. Taniec twórczy

Rozmowa z Beatą Marecką-Zehetbauer o tańcu kreatywnym dla dzieci

Agnieszka Kocińska: W trakcie zajęć powiedziałaś, że im dłużej pracujesz z dziećmi, tym dłużej przygotowujesz się do zajęć. Dlaczego?

Beata Marecka-Zehetbauer: Teraz, kiedy pracuję z dziećmi zadaję sobie pytanie: co chcę dzieciom przekazać, jakiego rodzaju doświadczenie związane z tańcem. Świadomość tego, co robię i dlaczego coś robię jest obecnie o wiele silniejsza niż na początku. Wtedy bardzo spontanicznie, improwizując, proponowałam ćwiczenia, kiedy do końca nie pytałam siebie, dlaczego akurat to ćwiczenie wybieram, dlaczego proponuję właśnie ten taniec, tę zabawę –  poza uwzględnieniem aspektu radości. Jest to oczywiście bardzo istotny, chyba najistotniejszy element tańca, jednakże jeden z wielu. Teraz działam bardziej świadomie, już mniej intuicyjnie. Oczywiście intuicja odgrywa dużą rolę, przede wszystkim już w trakcie samych zajęć,  kiedy okazuje się na przykład, że to, co przygotowałam tego dnia absolutnie się nie sprawdza i spontanicznie proponuję temat bardziej sprzyjający atmosferze grupy, odpowiadający potrzebom dzieci w danym momencie. W pracy z dziećmi, intuicja i gotowość zupełnej zmiany jest bardzo ważna.

A.K.: Czy można powiedzieć, że intuicja i gotowość na zmiany to elemnty tańca kreatywnego?

B.M-Z.: Elastyczność i spontaniczność działania to także bardzo istotne elementy w  tańcu kreatywnym.

A.K.: A czym w takim razie różni się taniec kreatywny od improwizacji?

B.M-Z.: Taniec kreatywny zawiera improwizację, jest  jego  częścią. Improwizacja jest również tańcem kreatywnym. Taniec kreatywny i improwizacja są właściwie dla mnie jednym.

A.K.: Pytam o to, bo wydaje mi się, że improwizacja bazuje na świadomości tego, co się robi, gdzie się jest w ruchu tu i teraz. Na tym między innymi polega praca warsztatowa w improwizacji – na ćwiczeniu otwartości i na rozpoznawaniu. I nie do końca wiem, jak rozumieć w kontekście improwizacji taniec kreatywny, który kojarzy mi się przede wszystkim ze spontanicznością, swodobną ekspresją a niekoniecznie działaniem tak bardzo bazującym na świadomości.

B.M-Z: W tańcu kreatywnym świadomość ruchu jest bardzo istotna. Jeśli mówimy o aspektach ruchu, o elementach tańca, to jest to bardzo świadome podejście do tańca. To nie jest tylko tańczenie sobie do muzyki, ale rzeczywiście świadome doświadczanie danego aspektu tańca i potem wykorzystania go w improwizacji. Improwizacja wymaga struktury i również  improwizacja w tańcu kreatywnym wymaga pewnej struktury. A więc dla mnie, tak jak powiedziałam: taniec kreatywny jest improwizacją, improwizacja jest tańcem kreatywnym.

A.K.: W jaki sposób wykorzystujesz teorię Labana w pracy z dziećmi?

B.M-Z.: Kiedy bardzo świadomie przygotowuję się do zajęć, teoria, którą zaproponował Laban jest dużym wsparciem. Laban wyszczególniając poszczególne aspekty ruchu, takie jak na przykład: przestrzeń, działanie, ciężar, pomaga unikać chaotyczności i przypadkowego doboru tematów zajęć, wspiera głębsze i bardziej świadome doświadczenie ruchu, również w pracy z dziećmi.

A.K.: Czego dorośli mogą w ruchu nauczyć się od dzieci?

B.M-Z.: (chwila namysłu) Myślę teraz o różnych dzieciach, w różnym wieku. Od dzieci możemy na pewno nauczyć się dużej spontaniczności, spontanicznego reagowania na muzykę, naturalności poruszania się na różnych poziomach, np. na podłodze – tego, co my dorośli gdzieś po drodze zatraciliśmy. Dla osób dorosłych poruszanie się na podłodze jest jakieś niezręczne, niewygodne, przynajmniej na początku. Natomiast dla dzieci poruszanie się – taniec  w kontakcie z podłogą –  jest czymś bardzo spontanicznym i naturalnym.

A.K.: To prawda, też mam takie wrażenie. Kiedyś, gdy zaczynałam praktykę tańca współczesnego i pierwszy raz z pozycji pionowej zeszłam do ruchu na podłodze, poczułam to, o czym powiedziałaś: dziwną niezręczność. A czy dzieci, z którymi pracujesz mają jakieś ulubione ćwiczenia?

B.M-Z.: Każda grupa, z którą pracuję ma swoje ulubione ćwiczenia. Dzieci uwielbiają taniec improwizację do pewnej historii, np. jest to historia o dzieciach, które zagubiły się w domu handlowym. Rozwija się ona następująco: dom handlowy jest już zamknięty, dzieci mają możliwość odwiedzania różnych sklepów i zakamarków. Są tam same, na początku trochę się boją, skradają, a potem odkrywają, że wreszcie mogą wypróbować to, co chciały zawsze wypróbować, na przykład różne instrumenty muzyczne, w sklepie sportowym na przykład sprzęt sportowy. Wszystko to dzieci wyrażają w tańcu. Jest kilka sklepów, które odwiedzają i tam tanecznie wyrażają, gdzie są i co robią, aż wreszcie słyszą sygnał samochodu policyjnego. Okazuje się, że dzieci już są poszukiwane, rodzice bardzo się niepokoją o nie, a one wpadają na pomysł, by udawać manekiny, by uniknąć rozpoznania. Manekiny oczywiście nie mogą się poruszać, śmiać itp., a ja gram policjantkę, która wszystkie rozpoznane dzieci wysyła do domu. To jest absolutnie ulubiona zabawa taneczna dzieci, w której również chodzi o wiele różnych jakości ruchu, o przestrzeń, o formę.

A.K.: Zauważyłam, że w trakcie zajęć zwracałaś się do grupy uczestników: „ty”. Czyli na przykład: nie „a teraz zrobimy”, ale „zrobisz”. Czy też w taki sposób prowadzisz zajęcia z dziećmi? Czy mówienie „ty” zamiast „my” albo  „wy” do grupy ma znaczenie? Często do dzieci dorośli zwracają się na przykład: „chodź, zjemy zupę”, podczad gdy faktycznie to dziecko zjeść zupę.

B.M-Z.: Rzeczywiście: ma to znaczenie. Kiedy mówię: zrobimy to chodzi o coś wspólnego, jakieś wspólne działanie, np. stwórzmy krąg.  Natomiast: ty zrób jest impulsem,  sygnałem, że działanie będzie indywidualne. To jest impuls przywołujący indywidualność: to ja, i tylko ja jestem odpowiedzialny za tę formę, a nie my wszyscy.

A.K.: Odnoszę wrażenie, że często używana forma „my” w kontakcie z dziećmi bywa jakoś ubezwłasnowalniająca.

B.M-Z: Czuję tę różnicę, o której teraz mówisz. Bardziej chyba intuicyjnie wybieram tę formę, ale teraz kiedy o tym rozmawiamy, potwierdzam jej istotność.

A.K.: Dlaczego pozytywne wzmacnianie, a nie negatywna krytyka, bardziej zachęcanie do mówienia o tym, co w danym działaniu komuś się podobało, niż zwracanie uwagi na negatywy jest tak ważne w pracy z dziećmi?

B.M-Z: Każde dziecko obdarzone jest talentami na wielu różnych poziomach. Nie zawsze są  one przez nas dorosłych dostrzegane i doceniane. Dostrzeżenie danego potencjału dziecka  powoduje m.in., że wzmacnia się jego poczucie wartości, wiara w siebie i te obszary, z którymi dzieci mają trudności przestają być deprymującym balastem. Dziecku jest wtedy łatwiej zmierzyć się z danym problemem. Wiara w siebie wzmacnia umiejętność radzenia sobie z kłopotami.

A.K.: Powiedziałaś na zajęciach, że dzieci lubią ekstrema: z jednej strony ruch odnoszący się do abstrakcji, z drugiej strony ruch związany z czynnościami dnia codziennego: np.  ubieranie, spanie, posiłki. itp.

B.M-Z.: Tak, to jest moja obserwacja z zajęć.  Wyrażanie codzienności poprzez taniec jest źródłem dużej radości, ale też impulsem do tworzenia. Tak jak z drugiej strony sytuacje abstrakcyje – pole fantazji, które się otwiera i poszerza, i w którym dzieci bardzo szybko odnajdują się i wykazują niesamowite pokłady kreatywności.

A.K.: Ważni dla Ciebie nauczyciele, którzy otworzyli Ci drogę, na której jesteś?

B.M-Z.: /dłuższy namysł/ Jest kilka takich osób, które były dla mnie bardzo ważne i nadal są. Chciałabym powiedzieć o jednej z nich. Bardzo długo nie miałam nic wspólnego z tańcem, ale zawsze bardzo lubiłam tańczyć. Kiedy zamieszkałam w Austrii, zaczęłam uczestniczyć w zajęciach amatorskiego teatru tańca, opartych właśnie na improwizacji. Prowadził je Leo Schabauer, z zawodu malarz i nauczyciel wychowania plastycznego, od wielu wielu lat zafascynowany ruchem. To był początek lat 90. Na tych zajęciach odkryłam, że taniec, improwizacja są otwarte dla wszystkich i niosą ze sobą ogormny potencjał. Było to w moim życiu bardzo głębokie, ważne doświadczenie i zainicjowało i określiło moją dalszą zawodową drogę.

A.K.: Dziękuję za rozmowę.

B.M-Z.: Dziękuję.